Obudził mnie dźwięk przychodzącego SMSa. Wyciągnęłam telefon spod poduszki, odblokowując go, a na ekranie ujrzałam dwie nowe wiadomości. Jedna z nich była od Zelo, w której poinformował mnie o miejscu i godzinie naszego spotkania. Druga natomiast pochodziła z nieznanego numeru, a zawierała tylko jedno krótkie ''Cześć''. Znów napisane po koreańsku, na co ręce mi się zaczęły trząść. Automatycznie pokierowałam wzrokiem na ścianę, którą dwa dni temu udało nam się doczyścić. Pokręciłam głową, blokując telefon i podnosząc się z łóżka. Zostało mi niedużo czasu do spotkania z przyjacielem, więc przeszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Po tym ubrałam się w czarne, przetarte spodnie, białą koszulkę i szare trampki. Z wieszaka zgarnęłam plecak, do którego wrzuciłam wszystko, co będzie mi dziś potrzebne. Po spojrzeniu na zegarek i ujrzeniu godziny 13, stwierdziłam, że pora wychodzić. Zamknęłam dobrze drzwi i zbiegłam po schodach. Po wyjściu na świeże powietrze, rozejrzałam się wielokrotnie dookoła, ale nie widząc nikogo podejrzanego ruszyłam przed siebie. Po dwudziestu minutach marszu dotarłam na stację metra, gdzie usiadłam na ławce. Piętnaście minut później, podczas których obserwowałam ludzi, przyszedł Junhong.
- Wybacz za spóźnienie, ale po drodze zatrzymał mnie jakiś typek, pytając o drogę - wytłumaczył się, na co kiwnęłam mu porozumiewawczo głową. Wstałam z ławki i udałam się z chłopakiem do środka galerii, znajdującej się niedaleko stacji. Udaliśmy się oboje do sklepu w poszukiwaniu jakiegoś prezentu dla siostry Jongupa z okazji urodzin, które świętuje za trzy dni. We dwójkę zadecydowaliśmy, że perfumy i jakiś ładny naszyjnik wystarczy. Weszliśmy do sklepu z kosmetykami, a ja od razu zaczęłam szukać idealnych perfum, a mój wyczulony zapach tylko mi w tym pomógł. Już po jakimś czasie mieliśmy wybrane perfumy, więc został tylko naszyjnik. Z nim poszło nam gorzej, bo kłóciliśmy się piętnaście minut, który jest lepszy. Wygrał naszyjnik Junhonga, przez co ten idiota zaczął cieszyć się na cały sklep jak powalony. Przewróciłam oczami na jego zachowanie i wyszłam ze sklepu, idąc w stronę naszej ulubionej lodziarni. Chłopak szybko mnie dogonił, wieszając mi się na szyję. Zrezygnowałam z jakiejś reakcji na jego zachowanie i zamówiłam nam lody, za które oczywiście zapłacił on. Usiedliśmy przy stoliku, zaczynając jeść.
- Muszę do łazienki, zaraz wrócę, a ty się stąd nie ruszaj - powiedziałam, wstając i grożąc blondynowi palcem, na co on kiwnął posłusznie głową. Oddałam mu swojego loda, po czym odeszłam od stolika, kierując się w stronę łazienek. Wchodząc tam nie zastałam żadnej kobiety, więc spokojnie mogłam sobie wejść do środkowej kabiny. W momencie, gdy zamknęłam za sobą drzwi światło w całej łazience zgasło. Następnie usłyszałam kroki, co mnie przeraziło. Od razu stanęłam na zamkniętym sedesie, dłońmi podpierając się o ścianki. A gdy spuściłam wzrok niżej, zauważyłam cień osoby stojącej przed moimi drzwiami. Złapałam więcej powietrza i już czułam, jak moje ciało drży. Ciche, trzykrotne puknięcie rozległo się po całej łazience, a chwilę później osoba odeszła, a światło znów się zapaliło. Odczekałam chwilę, po czym wybiegłam stamtąd. Do swojego przyjaciela dotarłam minutę później. Stanęłam obok, opierając się o jego ramię i rozglądając dookoła. On wstał, oddał mi mojego loda i ruszyliśmy do wyjścia. Chwilę zastanawiałam się, co powiedzieć, aż w końcu zabrałam głos.
- Dostałam rano SMSa od nieznanego numeru, a teraz ktoś chyba próbował mnie dopaść w łazience - zaczęłam, gryząc dolną wargę. Blondyn na sekundę się zatrzymał, widocznie będąc w szoku, ale po chwili kontynuował marsz, więc podążałam tuż obok niego.
- Jak to? Co dokładnie? - spytał.
- To co dwa dni temu. ''Cześć''. Nie wiem, co ta osoba ode mnie chce i czemu akurat daje mi wiadomości po koreańsku, ale przeraża mnie to. No i ta wizyta w domu, a teraz akcja w łazience. Zgasił światła, a potem stanął przed drzwiami kabiny, w której byłam i zapukał w nie - odpowiedziałam chłopakowi, a po chwili poczułam, jak ktoś mocno mnie popycha w tył. Gdyby nie dłonie mojego przyjaciela, prawdopodobnie teraz leżałabym na środku chodnika. Już miałam zacząć wrzeszczeć na tę osobę, gdyby nie niebieskie włosy Jongupa. Ogarnęłam się i zobaczyłam jak niebiesko-włosy ogląda się do tyłu, a następnie obejmuje roztrzęsioną Yubin, tuląc ją do siebie.
- Co się stało?! - krzyknęłam, nie panując nad emocjami, na co brunetka zareagowała jeszcze większą paniką.
- Nie krzycz na nią - odparł Jongup.
- Zamknij się - prychnęłam, a oni oboje odeszli kawałek, siadając na ławce. Mówił do niej, żeby patrzyła prosto w jego oczy i brała głębokie wdechy. Yubin zrobiła tak, jak mówił i po chwili się uspokoiła.
- Widzisz? Nic nie zdziałasz krzykiem - zwrócił się w moją stronę, na co miałam ochotę mu walnąć. Zamiast tego mruknęłam tylko pod nosem ''nie mądrzyj się'', po czym zapytałam jeszcze raz, ale spokojniej:
- To jak? Co się stało?
- Jakiś facet szedł za nami przez długi czas, więc postanowiliśmy mu uciec - wytłumaczył Jongup, trzymając Yubin za rękę. Od razu spojrzałam na Zelo, który to zrobił to samo.
- No to są chyba jakieś żarty - mruknęłam pod nosem, zastanawiając się, co tak właściwie się odwala. - Chodźmy stąd - rzuciłam, kierując się w stronę swojego mieszkania, które było najbliżej. Chwilę później dołączyli do mnie przyjaciele. Całą drogę spędziliśmy w ciszy, do czasu, gdy za mną nie rozległ się przerażony głos Yubin.
- Nie odwracajcie, ktoś znowu idzie za nami - powiedziała, a ja od razu stanęłam w miejscu. Brunetka wpadła na moje plecy przez mój gwałtowny ruch, ale szybko cofnęła się o krok. - No chodź dalej - mruknęła, klepiąc mnie w ramię. Zignorowałam to, po czym gwałtownie się obróciłam w tył i zrobiłam parę kroków, patrząc uważnie, a wtedy czarno-włosy chłopak idący w moją stronę się zatrzymał. Założyłam ramiona na piersi, zbliżając się do niego na odległość około metra.
- Kim jesteś i dlaczego za nami idziesz? - spytałam, a zanim on odpowiedział poczułam szarpnięcie za ramię.
- Chodźmy stąd - rzucił Zelo, ciągnąc mnie w stronę pozostałej dwójki. Patrzyłam wciąż na tamtego typa, który tylko posłał mi lekki uśmiech, po czym odwrócił się i odszedł w drugą stronę.
- Yah! Puszczaj mnie! - krzyknęłam, wyrywając się z uścisku przyjaciela. - Próbowałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi! Dlaczego mi przerwałeś?! - dodałam, strącając jego ręce z moich ramion. Fuknęłam pod nosem, a następnie ruszyłam dalej, w stronę wcześniej obranego kierunku. Słyszałam, że trójką za mną podążają, ale olałam ich obecność do samego końca. Mam na myśli do momentu, gdy weszliśmy do mojego mieszkania. Wtedy złość mi przeszła. Zrzuciłam buty, nie fatygując się wcale, aby je ułożyć. Nie jestem raczej osobą, która nadmiernie dba o porządek. Owszem, nie lubię bałaganu, ale takie szczegóły mam gdzieś.
- Zamówmy pizzę i obejrzyjmy jakiś film - zaproponował Jongup, przechodząc do salonu. Wszyscy zgodnie przystaliśmy na jego propozycję. Wyciągnęłam z plecaka telefon i przeszłam do kuchni, szukając ulotki z naszej ulubionej pizzerii. Kiedy już to zrobiłam i dodzwoniłam się do wspomnianego miejsca wróciłam do przyjaciół, którzy zdążyli rozwalić się w moim salonie. Junhong rozsiadł się na rozkładanym fotelu. Yubin ułożyła się na kanapie, głowę kładąc na kolanach Jongupa, który siedział w rogu. Zasłonili okna, co sprawiło, że w całym pokoju panowała ciemność, oświetlana jedynie przez ekran telewizora, gdzie zauważyłam napisy początkowe jakiegoś filmu. Westchnęłam cicho, po czym usiadłam w drugim fotelu, podciągając nogi pod siebie. Seans się zaczął, ale szczerze mówiąc nie skupiałam się na nim ani trochę. Nie mam nawet pojęcia jakiego gatunku był ten film. Całe moje myśli zajęła ten dziwny ciąg sytuacji. Wpatrując się w ekran szukałam pomysłów na to, czego ktoś może ode mnie chcieć, co próbuje osiągnąć w ten sposób. Z transu wyrwał mnie dopiero dzwonek do drzwi. Widząc, że żadne z trójki nie zamierza się ruszyć wstałam, wzięłam z plecaka portfel i otworzyłam drzwi. Odebrałam cztery kartony pizzy, zapłaciłam i pożegnałam uroczego rudowłosego chłopaka machając mu dłonią. Nogą zamknęłam drzwi, po czym wróciłam do salonu, kartony stawiając na stoliku. Jako pierwszy rzucił się na nie Zelo, który od razu złapał za kawałek hawajskiej. Sama wzięłam sobie jeden i ponownie usiadłam na poprzednim miejscu.
- O której zaczyna się impreza u Jonghee? - spytała Yubin, patrząc na naszą trójkę.
- O dziewiętnastej, ale oczywiście zamierzam przyjść spóźniony, więc zajadę po ciebie o dziewiętnastej i wtedy na spokojnie dotrzemy tam po czasie - odezwał się Zelo, kierując swoje słowa w moją stronę. Skinęłam głową, wywracając na to oczami.
- Wielka gwiazda Choi Junhong nigdy nie przychodzi na imprezy o czasie. Zapamiętałam to już parę lat temu - powiedziałam. Zaśmiał się na moje słowa, ale nie komentował ich. Wszyscy wrócili do oglądania filmu. I w głowie pojawiła mi się pewna impreza, ale nigdy nie pomyślałabym, że wydarzenia mogą się powtórzyć.
- Muszę do łazienki, zaraz wrócę, a ty się stąd nie ruszaj - powiedziałam, wstając i grożąc blondynowi palcem, na co on kiwnął posłusznie głową. Oddałam mu swojego loda, po czym odeszłam od stolika, kierując się w stronę łazienek. Wchodząc tam nie zastałam żadnej kobiety, więc spokojnie mogłam sobie wejść do środkowej kabiny. W momencie, gdy zamknęłam za sobą drzwi światło w całej łazience zgasło. Następnie usłyszałam kroki, co mnie przeraziło. Od razu stanęłam na zamkniętym sedesie, dłońmi podpierając się o ścianki. A gdy spuściłam wzrok niżej, zauważyłam cień osoby stojącej przed moimi drzwiami. Złapałam więcej powietrza i już czułam, jak moje ciało drży. Ciche, trzykrotne puknięcie rozległo się po całej łazience, a chwilę później osoba odeszła, a światło znów się zapaliło. Odczekałam chwilę, po czym wybiegłam stamtąd. Do swojego przyjaciela dotarłam minutę później. Stanęłam obok, opierając się o jego ramię i rozglądając dookoła. On wstał, oddał mi mojego loda i ruszyliśmy do wyjścia. Chwilę zastanawiałam się, co powiedzieć, aż w końcu zabrałam głos.
- Dostałam rano SMSa od nieznanego numeru, a teraz ktoś chyba próbował mnie dopaść w łazience - zaczęłam, gryząc dolną wargę. Blondyn na sekundę się zatrzymał, widocznie będąc w szoku, ale po chwili kontynuował marsz, więc podążałam tuż obok niego.
- Jak to? Co dokładnie? - spytał.
- To co dwa dni temu. ''Cześć''. Nie wiem, co ta osoba ode mnie chce i czemu akurat daje mi wiadomości po koreańsku, ale przeraża mnie to. No i ta wizyta w domu, a teraz akcja w łazience. Zgasił światła, a potem stanął przed drzwiami kabiny, w której byłam i zapukał w nie - odpowiedziałam chłopakowi, a po chwili poczułam, jak ktoś mocno mnie popycha w tył. Gdyby nie dłonie mojego przyjaciela, prawdopodobnie teraz leżałabym na środku chodnika. Już miałam zacząć wrzeszczeć na tę osobę, gdyby nie niebieskie włosy Jongupa. Ogarnęłam się i zobaczyłam jak niebiesko-włosy ogląda się do tyłu, a następnie obejmuje roztrzęsioną Yubin, tuląc ją do siebie.
- Co się stało?! - krzyknęłam, nie panując nad emocjami, na co brunetka zareagowała jeszcze większą paniką.
- Nie krzycz na nią - odparł Jongup.
- Zamknij się - prychnęłam, a oni oboje odeszli kawałek, siadając na ławce. Mówił do niej, żeby patrzyła prosto w jego oczy i brała głębokie wdechy. Yubin zrobiła tak, jak mówił i po chwili się uspokoiła.
- Widzisz? Nic nie zdziałasz krzykiem - zwrócił się w moją stronę, na co miałam ochotę mu walnąć. Zamiast tego mruknęłam tylko pod nosem ''nie mądrzyj się'', po czym zapytałam jeszcze raz, ale spokojniej:
- To jak? Co się stało?
- Jakiś facet szedł za nami przez długi czas, więc postanowiliśmy mu uciec - wytłumaczył Jongup, trzymając Yubin za rękę. Od razu spojrzałam na Zelo, który to zrobił to samo.
- No to są chyba jakieś żarty - mruknęłam pod nosem, zastanawiając się, co tak właściwie się odwala. - Chodźmy stąd - rzuciłam, kierując się w stronę swojego mieszkania, które było najbliżej. Chwilę później dołączyli do mnie przyjaciele. Całą drogę spędziliśmy w ciszy, do czasu, gdy za mną nie rozległ się przerażony głos Yubin.
- Nie odwracajcie, ktoś znowu idzie za nami - powiedziała, a ja od razu stanęłam w miejscu. Brunetka wpadła na moje plecy przez mój gwałtowny ruch, ale szybko cofnęła się o krok. - No chodź dalej - mruknęła, klepiąc mnie w ramię. Zignorowałam to, po czym gwałtownie się obróciłam w tył i zrobiłam parę kroków, patrząc uważnie, a wtedy czarno-włosy chłopak idący w moją stronę się zatrzymał. Założyłam ramiona na piersi, zbliżając się do niego na odległość około metra.
- Kim jesteś i dlaczego za nami idziesz? - spytałam, a zanim on odpowiedział poczułam szarpnięcie za ramię.
- Chodźmy stąd - rzucił Zelo, ciągnąc mnie w stronę pozostałej dwójki. Patrzyłam wciąż na tamtego typa, który tylko posłał mi lekki uśmiech, po czym odwrócił się i odszedł w drugą stronę.
- Yah! Puszczaj mnie! - krzyknęłam, wyrywając się z uścisku przyjaciela. - Próbowałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi! Dlaczego mi przerwałeś?! - dodałam, strącając jego ręce z moich ramion. Fuknęłam pod nosem, a następnie ruszyłam dalej, w stronę wcześniej obranego kierunku. Słyszałam, że trójką za mną podążają, ale olałam ich obecność do samego końca. Mam na myśli do momentu, gdy weszliśmy do mojego mieszkania. Wtedy złość mi przeszła. Zrzuciłam buty, nie fatygując się wcale, aby je ułożyć. Nie jestem raczej osobą, która nadmiernie dba o porządek. Owszem, nie lubię bałaganu, ale takie szczegóły mam gdzieś.
- Zamówmy pizzę i obejrzyjmy jakiś film - zaproponował Jongup, przechodząc do salonu. Wszyscy zgodnie przystaliśmy na jego propozycję. Wyciągnęłam z plecaka telefon i przeszłam do kuchni, szukając ulotki z naszej ulubionej pizzerii. Kiedy już to zrobiłam i dodzwoniłam się do wspomnianego miejsca wróciłam do przyjaciół, którzy zdążyli rozwalić się w moim salonie. Junhong rozsiadł się na rozkładanym fotelu. Yubin ułożyła się na kanapie, głowę kładąc na kolanach Jongupa, który siedział w rogu. Zasłonili okna, co sprawiło, że w całym pokoju panowała ciemność, oświetlana jedynie przez ekran telewizora, gdzie zauważyłam napisy początkowe jakiegoś filmu. Westchnęłam cicho, po czym usiadłam w drugim fotelu, podciągając nogi pod siebie. Seans się zaczął, ale szczerze mówiąc nie skupiałam się na nim ani trochę. Nie mam nawet pojęcia jakiego gatunku był ten film. Całe moje myśli zajęła ten dziwny ciąg sytuacji. Wpatrując się w ekran szukałam pomysłów na to, czego ktoś może ode mnie chcieć, co próbuje osiągnąć w ten sposób. Z transu wyrwał mnie dopiero dzwonek do drzwi. Widząc, że żadne z trójki nie zamierza się ruszyć wstałam, wzięłam z plecaka portfel i otworzyłam drzwi. Odebrałam cztery kartony pizzy, zapłaciłam i pożegnałam uroczego rudowłosego chłopaka machając mu dłonią. Nogą zamknęłam drzwi, po czym wróciłam do salonu, kartony stawiając na stoliku. Jako pierwszy rzucił się na nie Zelo, który od razu złapał za kawałek hawajskiej. Sama wzięłam sobie jeden i ponownie usiadłam na poprzednim miejscu.
- O której zaczyna się impreza u Jonghee? - spytała Yubin, patrząc na naszą trójkę.
- O dziewiętnastej, ale oczywiście zamierzam przyjść spóźniony, więc zajadę po ciebie o dziewiętnastej i wtedy na spokojnie dotrzemy tam po czasie - odezwał się Zelo, kierując swoje słowa w moją stronę. Skinęłam głową, wywracając na to oczami.
- Wielka gwiazda Choi Junhong nigdy nie przychodzi na imprezy o czasie. Zapamiętałam to już parę lat temu - powiedziałam. Zaśmiał się na moje słowa, ale nie komentował ich. Wszyscy wrócili do oglądania filmu. I w głowie pojawiła mi się pewna impreza, ale nigdy nie pomyślałabym, że wydarzenia mogą się powtórzyć.
Wow, wow, wow! No to się podziało. Ciekawi mnie co za chujek ich śledzi. Czy to ty Dae? A może wielkolud Bang? Hmmm... Ciekawi mnie kolejny rozdział, więc napisz go szybciutko. Do następnego xx
OdpowiedzUsuń